Motoryzacją, zapewne jak większość , zacząłem się interesować od dziecka. Wtedy też, w jakiś sposób wraz z wiekiem, myślenie ewoluuje, rozwija się, nabiera nowego kształtu – jednym słowem zmienia się. Samochody też się zmieniają, podejście producentów, którzy robią to coraz krócej działający, coraz droższy szmelc. Dlatego ludzie nawracają do klasyków, lub samochodów po prostu nie tyle klasycznych, co sprawdzonych, z którymi mają miłe wspomnienia i tak dalej. Jest część osób, która przerabia samochody, są zatwardziali motocykliści, wieśniaki, miastowi, ubodzy, bogaci itd, i każdy, kto jest miłośnikiem motoryzacji, nie ważne gdzie się w społeczeństwie lokuje, stara się jak może, aby się tym wszystkim cieszyć, czerpać radość itd.
I o to w motoryzacji i jej miłośnictwie chodzi, aby kochać, to co się ma, co się z tym robi. Nie jak kibice, którzy po porażce są wściekli itd. Jak ktoś jest miłośnikiem motoryzacji, to, oczywiście, gdy coś się stanie, narzeka i się denerwuje, ale nie wybija szyb w samochodzie i go nie podpala.
Felgi 30 cali, gleba poniżej poziomu drogi, wielkie skrzydła, mocarne silniki, maska w rdzy, świetne sprzęt audio – co kto lubi. Nie każdy się musi zgadzać z każdym, jeśli chodzi o gust – 99% osób, pomija fakt, że jeśli ktoś trochę skrzywdził autko, lub motocykl, montując do niego 20 cale koła chromowane, chociaż seryjnie były 15 calowe, to czerpał z tego przyjemność, radość, satysfakcję. I nie obchodziło go, czy 50 osób będzie na nie, a 5 się spodoba. Każdy robi dla siebie.
Na początku lat 90 modne były wielkie spojlery, wloty powietrza, najlepiej z 6, a o siatce z ogrodzenia tez lepiej było pamiętać. Wtedy nikt się nie śmiał, potem byli Szybcy i wściekli, którzy ten poziom “Tuningu” zweryfikowali, zmodyfikowali – modne stały się samochody jak z filmu, a tamto to wieś, co z resztą tak jest do dziś, chociaż wtedy każdy się zachwycał, bo to inne, bo takie coś tylko w Tv widział.
Nie o tym będę pisał, więc nie rozwodzę się nad tym tematem.
Prawda jest jednak taka, że im byłem starszy, tym mniej podobały mi się wielkie body-kity. To coś na swój rodzaj ewolucji – jak to działa, nie mam pojęcia, ale może po prostu takie kształty działały na dzieci?
Dziś wiem jedno: Każdy samochód daje mi radość z jazdy, czy ma 40KM, czy 300KM, podobnie jest z motocyklami. Sama jazda jest dla mnie odprężająca, pozwala zrelaksować się i czerpać przyjemność z prowadzenia pojazdu. Gdy wsiadam do samochodu, nie ma dla mnie znaczenia, czy radio jest na dole, czy na górze, czy wygodnie się steruje ogrzewaniem – jestem ja, kierownica, i droga. Reszta nie ma znaczenia! Mi tylko chodzi o jazdę. I wiem to już dziś, wiem, że to się nie zmieni.
Wiem też, że nie będę wybrzydzał przy kupnie samochodu – oczywiście, mam swoje typy, które bym chciał bardziej i wśród nich będę poszukiwał, mam też swoje realne marzenia, jeśli chodzi o samochód, a i motocykli też mam kilka typów.
Co do samochodu to są tak naprawdę dwa modele, w których się zakochałem i które będę zawsze chciał mieć i mam nadzieję, chociażby do jednego z nich dążyć.Jednym z nich jest replika AC Cobry, a drugim również replika Lotusa 7 (albo Caterhama:). Oryginalne modele pozostają w sferze marzeń, ale na pewno repliki by mnie satysfakcjonowały.
Liczę, że zrealizuję kiedyś to drugie moje motoryzacyjne marzenie (pierwsze, dwukołowe już jest;)
Na pewno będę do tego dążyć!
Czego wszystkim życzę, by dążyć do swoich marzeń motoryzacyjnych i czerpać z jazdy maksymalną przyjemność, czy jedziemy Ferrari, czy Polonezem!








